Blogi

Blog 2 - Deszcz, błoto, nowe stadiony i selekcjonerzy

Data:
2008-04-09
Simon Humber, producent

W poprzedniej odsłonie naszego blogu Gary napisał, że w UEFA EURO 2008™ rozgrywka w znacznym stopniu odbiega od tego, do czego przyzwyczailiście się w przypadku gry FIFA 08. Większość nas w biurze zdecydowanie woli grać w EURO, ponieważ szybsza rozgrywka oznacza bardziej emocjonujące mecze. Łatwiej też niż w FIFA 08 strzela się bramki, chociaż mam na koncie równie wiele bezbramkowych remisów co prawdziwych dreszczowców kończących się wynikiem np. 3:2. Jednakże jedna z moich ulubionych zmian mających wpływ na rozgrywkę wcale nie dotyczy elementu jej samej. Chodzi mi o deszcz. Tak, w końcu udało nam się dodać do silnika opady. I dzięki nim można odtworzyć kilka naprawdę klasycznych już meczów. Chodzi o to, że nie jest to efekt wyłącznie wizualny. Deszcz może mieć duży wpływ na zachowanie się piłki na murawie oraz na sposób sterowania zawodnikami. Gdy przed meczem gra wczytuje boisko, nakłada na murawę mapę różnych warunków nawierzchni. Boisko może być normalne, mokre, namoknięte i w końcu rozmoknięte. Gdy piłka przemieszcza się po boisku, rodzaj nawierzchni wpływa na sposób, w jaki się ona odbija od murawy, oraz na prędkość, jaką osiąga. Czasem więc podana piłka trafi na obszar bardziej nasiąknięty wodą i zatrzyma się parę metrów przed adresatem podania. Kiedy indziej może wpaść w poślizg na mokrej nawierzchni i potoczyć się dalej, niż by się to stało w przypadku suchego boiska.

Deszcz może padać z różnym natężeniem, wobec czego wprowadziliśmy różne rodzaje mokrej nawierzchni. Czasem mamy do czynienia z lekkim kapuśniaczkiem, który praktycznie nie ma wpływu na murawę. Innym razem możemy mieć prawdziwe oberwanie chmury, co może spowodować powstanie sporych obszarów murawy błotnistej lub nasiąkniętej wodą niczym gąbka, gdzie piłka zatrzymuje się niemal momentalnie. Do tego wszystkiego dodaliśmy też interakcję piłki i zawodników z nawierzchnią boiska.

Osobiście najbardziej lubię mecze toczące się na błocie. Z jakiegoś powodu pasuje to do mojego stylu gry. Wślizgi wychodzą mi wtedy lepiej niż większości moich kolegów w biurze, w związku z czym dodatkowe metry poślizgu zawodnika na śliskiej trawie dają mi jeszcze większą przewagę w tym względzie. No i oczywiście nie bez znaczenia pozostaje fakt, że nie radzę sobie najlepiej ze sztuczkami, co traci na znaczeniu w przypadku boiska pokrytego sporymi kałużami. Bardzo nie lubię grać na suchym, twardym boisku. W takich warunkach jakoś nigdy nie udaje mi się wygrać meczu.

Raz prawie znienawidziłem mokrą nawierzchnię, gdy piłka po celnym strzale jednego z moich zawodników zatrzymała się w kałuży tuż przed linią bramkową i została wybita przez obrońcę. Byłem wtedy strasznie wściekły, ale też jednocześnie bardzo się cieszyłem, że dzięki tej funkcji gra potrafi symulować nawet takie sytuacje!

Gra UEFA EURO 2008™ była idealną okazją na wprowadzenie efektów deszczu. Chcieliśmy jak najlepiej oddać kontrast między ciemnymi, zimnymi i mokrymi meczami zimowymi rundy eliminacyjnej a przyjemnymi, ciepłymi letnimi wieczorami rundy finałowej. W tym celu w czerwcu ubiegłego roku rozpoczęliśmy cykl wyjazdów na mecze eliminacyjne. Na początek udaliśmy się na Wyspy Owcze, aby obejrzeć mecz ich reprezentacji z Włochami. Mecz, który z pewnością przejdzie do historii wyspiarskiej piłki. Wyjazd okazał się więcej niż udany. O tej porze roku na wyspach nie było zupełnie ciemno, a temperatura była umiarkowana. A dokładniej było tak do około godziny przed meczem. Wtedy nastąpiło oberwanie chmury a temperatura gwałtownie spadła. Mecz został rozegrany w strugach deszczu, a my marzliśmy na niezadaszonych trybunach. Następnie pojechaliśmy do Niemiec, obejrzeć mecz towarzyski między Turcją i Brazylią. Tam nagraliśmy gwizdy kibiców, o których napiszę innym razem. Na koniec udaliśmy się do Chorwacji, gdzie mogliśmy z bliska obejrzeć i usłyszeć osławionych chorwackich fanów, jak zagrzewali swoich ulubieńców do iście wschodnioeuropejskiego boju z Rosją. Ta podróż po różnych boiskach Europy dała nam bardzo wiele. Zebraliśmy pokaźną ilość materiałów dotyczących różnych warunków, w jakich rozgrywane są mecze, dzięki czemu mogliśmy te warunki odwzorować w naszej grze.

Jeżeli chodzi o stadiony, jakie umieściliśmy w grze, to podeszliśmy do sprawy w sposób zgoła odmienny od tego, do którego przywykliście w grze FIFA. Ponieważ mistrzostwa są rozgrywane w dwóch krajach, musieliśmy wymodelować 8 nowych stadionów. Stadiony te nie są zbyt dobrze znane większości graczy, dlatego też będą stanowić prawdziwą nowość w grze. Z kolei do rundy eliminacyjnej nie potrzebowaliśmy wielu stadionów umieszczonych w grze FIFA, ponieważ wystarczył w zasadzie jeden stadion dla każdego kraju. Dlatego też położyliśmy większy nacisk na stworzenie stadionów i krajobrazów oddających niesamowitą różnorodność przeszło 50 narodów walczących o udział w mistrzostwach. Gdy udacie się na mecz wyjazdowy na Wyspy Owcze, zobaczycie mały stadion z pagórkami w tle. W Europie Wschodniej możecie natrafić na stary, betonowy stadion zbudowany w niecce, lub na skromniejszy obiekt z zabytkowymi budynkami starego miasta widocznymi w tle. Ponieważ dla każdego stadionu opracowaliśmy oddzielnie jego wygląd w pełnym słońcu, przy suchej nawierzchni, przy częściowym lub pełnym zachmurzeniu i, oczywiście, przy opadach deszczu, gra z pewnością nie wyda Wam się powtarzalna pod tym względem.

Na koniec pozostawiłem sobie omówienie jednego aspektu, który pomaga jeszcze lepiej oddać atmosferę meczu reprezentacji narodowej. Mianowicie daliśmy każdej drużynie (jeżeli pozwalała na to nasza licencja) jej selekcjonera. Za każdym razem, gdy ogląda się w telewizji transmisję z meczu mistrzostw Europy lub mistrzostw świata, można być pewnym, że realizator wiele razy pokaże selekcjonerów obu drużyn, gestykulujących i pokrzykujących przy linii bocznej. Dlatego właśnie podjęliśmy decyzję o umieszczeniu ich w naszej grze. Jeżeli więc chcecie na swoich ekranach zobaczyć Joachima Löwa, Luiza Felipe Scolariego, Raymonda Domenecha, Luisa Aragonésa czy Roberto Donadoniego, sięgnijcie po UEFA EURO 2008™. Jeżeli zaś chodzi o selekcjonerów, którzy już nie prowadzą swoich, teraz już byłych, reprezentacji, takich jak McLeish czy McClaren... Cóż, musicie poczekać i samemu się przekonać, czy umieściliśmy ich w naszej grze.

Powrót